piątek, 29 stycznia 2016

Pokolenie 2.9

Bittertroter: Myślałem, że nigdy już nie dojdzie do ślubu
Emanueli i Romualda.
 Bałwagnom: Bo nie dojdzie, zobaczysz, ona zrozumie,
że kocha Alvaro.
One sobie same włączają telewizję :D. Nikt w domu jej nie ogląda, w sumie nie wiem, po co to tv kupiłam, ale raz zobaczyłam, że Ginny mi z tego ni z owego wstała w środku nocy. Sprawdziłam i okazało się, że obudził ją hałas telenoweli, którą oglądały gnomy.


Ginny: ...przepraszam, ta sprawa jest po prostu taka
śmieszna w powiązaniu z twoim życiorysem.
Tymczasem w domu Gary'ego odwiedziła jakaś randomowa
lasia i ofiarowała mu kwiaty oO.
Gary: ...nie, dzięki, mam inne plany matrymonialne.
:(
:D Uwielbiam gnomy.
Są cudowne.
...ja bym się nie zastanawiała, Ginny, ktoś, kto tak urządza
dom, na pewno jest winny.
Ginny: Oj tam, daj mi chociaż popozorować pracę.
Poza tym brudna lodówka na pewno go zirytuje.
A Dahlia poszła do parku i samowolnie zaczęła grać na
gitarze. Wcześniej realizowała karierę muzyczną, czasem
mam wyrzuty sumienia, że jej to odebrałam ;P.
Tymczasem Ginny postanowiła wyciągnąć jakieś wnioski.
 Cóż się okazało?
...ale wiesz, nie masz tego pierścienia, bo on jest tak jakby,
eee, zaginiony, sprawdzałaś lodówkę, na dodatek w domu
jakichś randomowych ludzi.
Angelina: Może i jako polityk muszę utrzymywać dobre
stosunki z Lannisterami, ale kategorycznie zaprzeczam,
jakobym miała coś wspólnego z ich niegustowną
biżuterią.


Mandi: ...więc zaprosiłeś mnie na randkę, którą spędzamy
w towarzystwie duchów dawnej niańki twojej matki i ciotki
i twojego kota?
Abbie: Mną się nie przejmujcie, dzieciaczki!
Aww, Voldi i Nagini, wierni kompani nawet po śmierci.
Mary: ...nie żebym ci żałowała, dziadku, ale to trochę
krępujące, kiedy odwiedzasz nas jako duch tylko po to,
żeby zjeść ciasto.
Cóż, przynajmniej po sobie sprząta.
Gary najwyraźniej przeżywa jakiś kryzys egzystencjalny.
A Ginevra kończy sprawę. (Btw podziwiam znakomity
dobór nowego stroju Cersei).
Ginny: Wiesz, na przyszłość nie radziłabym ci próbować
wrobić kogoś w kradzież... ale jestem na tyle senna,
że tym razem ci daruję.
Pan Darcy ma urodziny! Tyle że zamiast świętować je
w domu, gdzieś się szlaja i trafił do Harry'ego-emeryta.
:D
Ginny: ...czasami brak mi słów, kiedy widzę, jak zachowują
się moje dzieci.
Uhm..
Dziwne uczucie.
HEJECZKA.
Dahlia: Naprawdę? Właśnie teraz? Dwa dni przed
pełnoletniością mojego wnuka, kiedy miałam zamiar się
wyprowadzić, spędzić resztę życia z moim opuszczonym
mężem i w końcu robić to, co lubię?
RZECZYWIŚCIE, ZACHOWAŁEM SIĘ NIEFORTUNNIE.
ALE MÓWI SIĘ TRUDNO I ŻYJE DALEJ...
CZY JAKOŚ TAK.
Babciu :(
Dahlia: Naprawdę, tylko kilka dni, żebym mogła je spędzić
z Pipem!
OBAWIAM SIĘ, ŻE TO WBREW REGUŁOM.
Dahlia: Cóż, warto było spróbować.
Gary przeżywa z właściwą sobie bogatą mimiką.
Gary: Prosto... w serce!
ODNOSZĘ WRAŻENIE, ŻE JESTEŚ NIECO
NADMIERNIE EMOCJONALNY.

PODOBNO LUDZIE TWIERDZĄ, ŻE Z CZASEM
BÓL MIJA.
Gary: Naprawdę?
Gary: Nie, to zraniło mnie prosto w kokorcio, będę długo
to przeżywał, babciu!
Ginny: Cóż, miałam męczący dzień, mam nadzieję,
że moja teściowa już podała obiad i...
...o nie.
Ginny: Nie żebym ją jakoś szczególnie lubiła, ale była
babcią moich dzieci, i znowu przypomniała mi się
śmierć taty i...
YAY, ZNOWU UDAŁO MI SIĘ DOPROWADZIĆ
KOGOŚ DO PŁACZU.
...
...TO CHYBA DOBRZE?

Och, mamusiu :(.
No to urządziliśmy stypę. Biedny Pip ma złamane serce.
Gary wciąż przeżywa.
Gary: Właściwie, z jakiej okazji przyszłaś, Demetrio? Wiem,
że brat twojej matki umawia się z moją siostrą, ale to chyba
póki co słabe powinowactwo.
Demetria: Chciałam cię pocieszyć. Zawsze miałam słabość
do społecznie niedostosowanych osobników. To chyba
rodzinne. Wiesz, moja matka wciąż mieszka z rodzicami,
mimo że mają z moim ojcem już dwoje dzieci, moja babcia
po rozwodzie z dziadkiem na skutek jego zdrady wyszła
za niego ponownie i...
Gary: Twoja matka wciąż jest wściekła na moją?
Demetria: Nah, przejdzie jej... kiedyś. Więc, no wiesz,
chciałabym ci powiedzieć, że czas leczy rany i takie tam..
Gary: Tak, wiem. Śmierć już mi mówił.
Demetria: Riiiight.

Demetria: Cóż, przynajmniej próbowałam.
(Tak, Aidan i Faerie zerwali po tym, jak ona odkryła jego zdradę (jeżu, Aidan, a byliście taką idealną parą, ty bucu), ale niedługo potem ponownie się zaręczyli i wzięli ślub. Niestety, jak się przekonacie, sielanka nie trwała długo).
(Aha, zapomniałam wam powiedzieć, że laska Wade'a chyba nie była emerytką, tylko pomyliłam ją z jej babką o podobnym imieniu ._.).

Zbliżenie na rodzeństwo Dedricka - Fawn i Shayne'a.
(Fawn chyba gdzieś w tych okolicach była w ciąży...
więc Mary i Gary dorobili się drugiej kuzynki/kuzyna
(Shayne ma jedną córkę, wilkołaka czy wampira)).
Gary koi swój ból przenikaniem przez ściany.
A Shayne grą na różowej gitarze.
Mary dopiero teraz dowiedziała się o śmierci babci :(
(najpierw była w szkole, później w pracy).
Serio, Mary, ubierz się może...
(Mary pracuje w księgarni, a Gary pracował w sklepie spożywczym, ale rzucił pracę, żeby mieć czas na podrywanie obiektów rozpłodowych (co idzie mu fatalnie)).